czwartek, 28 maja 2015

Rozdział 3

Skończywszy palić zauważyłam, że Neymar zbliża się do klatki od mojego bloku. Co on tu robi? Zeskoczyłam szybko z parapetu i pobiegłam do łazienki umyć zęby. Usłyszałam pukanie do drzwi, serce zaczęło mi szybciej bić. Sama nie wiem czemu. Może dlatego, że wyglądam jak śmierć na urlopie. Otworzyłam brązowe drzwi i zauważyłam, że Neymar trzyma bukiet czerwonych róż.
-To dla ciebie. Jak się czujesz? Wyglądasz strasznie- powiedział po czym dał mi buziaka w policzek
-Dziękuje ci bardzo, są pięknie- powiedziałam z uśmiechem i chyba z lekko różowymi policzkami- Dziś jest o wiele lepiej niż wczoraj.
-To dobrze. Jadłaś już może śniadanie?
-Tak- skłamałam. Nie mam ochoty nic jeść, może później zjem.
-Na pewno? Paliłaś?
-Tak, paliłam i jadłam kanapki z szynką.
-Powiedzmy, że ci wierzę. Długo palisz?- zapytał i otworzył okno w kuchni na oścież.
-Kilka lat..
-Ile?
-Cztery prawie pięć lat..
-To ile ty masz lat? Nie wyglądasz na dwadzieścia parę lat.
-Mam osiemnaście lat i jakoś tak wyszło..- powiedziałam a w moich oczach zaczęły się zbierać łzy z powodu bolesnych wspomnień. Odwróciłam się i poszłam po papierosa, otworzyłam balkon i zapaliłam. Po policzku spłynęła pojedyncza łza, którą szybko wytarłam aby Ney jej nie zauważył.
-Powiedziałem coś nie tak?- zapytał ze smutkiem na twarzy.
-Nie. Po prostu powróciły wspomnienia. Ale jest już ok. Napijesz się czegoś?- zapytałam, aby zmienić temat.
-Kawy jeśli można- uśmiechnął się.
 Spaliłam do końca papierosa i poszłam do kuchni wstawić wodę na kawę.
-Pijesz parzoną czy rozpuszczalną?
-Rozpuszczalną poproszę.
Zalałam kawy wrzątkiem i zajęłam miejsce naprzeciwko brazylijczyka.
-A więc, co cię do mnie sprowadza?
-Chciałem sprawdzić jak się czujesz. I mam do ciebie jeszcze jedno pytanie..
-Jakie?-spytałam ze zdziwienie, bo nie wiedziałam czego mogę się spodziewać.
-Wiem, że nie powinno się pytać kobiet o takie rzeczy, ale zaryzykuję. Ile ważysz? Wiesz wczoraj jak cię podnosiłem to wydałaś mi się strasznie lekka.
Nie wiem co odpowiedzieć. Nie spodziewałam się takiego pytania z jego strony. Co mam mu powiedzieć? Że mam dosyć sporą niedowagę? Nie, nie powiem mu tego, to jest moja sprawa. Jak dla mnie ta waga jest idealna i niech tak pozostanie.
-Po prostu wczoraj nic nie jadłam i to pewnie dlatego.
-Dlaczego?
-Jakoś tak wyszło. Dopiero mieszkam tu od niedawna, co pewnie się domyśliłeś po kartonach, które są wszędzie, i wyszłam pozwiedzać okolicę z zamiarem zjedzenia obiadu w jakiejś knajpce, ale stało się to co się stało i dlatego wydawałam ci się leciutka.- powiedziałam mu w sumie prawdę.
-Hmm a więc w związku z tym, że chciałaś pozwiedzać okolicę i zjeść jakiś obiad to zapraszam cię na dzień zwiedzania i zjedzenia pysznego obiadu niedaleko twojego domu.
To bardzo miłe z jego strony, ale nie czuje się na siłach, żeby dzisiejszy dzień spędzić na zwiedzaniu. Zresztą muszę w końcu rozpakować te kartony, które walają się po całym mieszkaniu..
-Dziękuję ci za propozycję, ale dzisiaj chciałam wreszcie rozpakować te kartony, żeby mieć wreszcie to z głowy.
-To może pomogę ci?- zapytał z uśmiechem na twarzy i zarazem nadzieją, że się zgodzę? Nie. Przecież słynny piłkarz ma ważniejsze rzeczy na głowie niż spędzenia dnia z taką osobą jak ja i pomocą w rozpakowywaniu kartonów.
-A czy ty przypadkiem nie masz dzisiaj jakiegoś treningu?
-Tak się składa, że cały tydzień mam wolny od treningów i nie mam co ze sobą zrobić.
-W takim razie będzie mi bardzo miło- odpowiedziałam, po czym poszłam włączyć moją ulubioną płytę Linkin Park, żeby się uspokoić i zacząć to pieprzone rozpakowywanie z uśmiechem.
-Słuchasz takiej muzyki?
-No tak, a co?
-Nic, nic. Po prostu nie spodziewałem się tego po tobie.
-No widzisz, cicha woda brzegi rwie. Możesz zacząć od tego kartonu, a ja pójdę się szybko przebrać- powiedziałam i nie czekając na odpowiedź poszłam do sypialni przebrać się i uczesać. Postanowiłam ubrać się w to:

Włosy uczesałam w wysoki kucyk i poszłam do mojego gościa.
-Pięknie wyglądasz- powiedział patrząc w moje oczy.
-Ty też niczego sobie- odpowiedziałam po czym wzięłam papierosa i szłam w kierunku balkonu.
-Znowu? Przecież przed chwilą paliłaś.
-Jakie znowu? Paliłam jakieś pół godziny temu.- powiedziałam i poszłam na balkon.
Paląc patrzyłam jak Neymar męczy się z otwarciem kartonu. Zaśmiałam się pod nosem i postanowiłam mu pomóc. Idąc do niego zakręciło mi się w głowie. Ney musiał to zauważyć ponieważ od razu podbiegł do mnie i pomógł mi usiąść na kanapie. Widziałam na jego twarzy lekkie przerażenie i troskę. Zapytał czy wszystko ok. Mimo że w głowie jeszcze trochę mi się kręciło to powiedziałam, że tak. Chwilę jeszcze posiedziałam i poszłam otworzyć ten karton. Sięgając po nóż zauważyłam, że trzęsą mi się ręce. Zauważyłam również, że nie mam ubranej bluzy i widać wszystkie blizny na rękach. Poszłam szybko do pokoju i zaczęłam szukać w kartonach jakiegoś bolerka. Klnęłam pod nosem bo nie mogłam niczego znaleźć. W końcu coś znalazłam. Ubrałam to szybko i wychodząc z pokoju natknęłam się na Neya. Ogólnie to jestem wielką niezdarą i jak to ja musiałam potknąć się o nogi i wpadłam na niego. Jestem ciekawa ile razy w ciągu tego dnia jeszcze na niego wpadnę. Popatrzyliśmy sobie w oczy i przypomniał mi się mój były. W oczach zaczęły zbierać się łzy więc pobiegłam szybko do łazienki nie zwracając uwagi co pomyśli sobie mój gość. Zamknęłam się w łazience, oparłam o drzwi i zaczęłam łkać. Tak samo on patrzył mi w oczy. Nie mogę o nim zapomnieć. Nadal go kocham, ale nie mogę z nim być bo wyrządził w moim życiu wiele szkód. Za bardzo cierpiałam będąc z nim. Z zamyśleń wyrwał mnie Neymar:
-Co się stało?
-Nic, po prostu uświadomiłam coś sobie. Lepiej będzie jak już pójdziesz.
-Nigdzie nie pójdę, nie zostawię cię w takim stanie. Wyjdź z łazienki i porozmawiajmy. Proszę cię.
-To ja cię proszę żebyś poszedł już sobie. Dziękuję ci za odwiedziny i za mile spędzony czas, ale naprawdę idź już. Błagam cię..
-----------------------------------------------
KOMENTUJESZ-MOTYWUJESZ ! :)
Mam nadzieję, że podoba wam się. Przepraszam, że nie dodałam wcześniej, ale miałam urwanie głowy. Być może uda mi się dodać kolejny rozdział w weekend, ale nie obiecuję. Do następnego ;)

1 komentarz:

  1. Super, fajnie że dłuższy. Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń